Finansowanie społecznościowe

Finansowanie społecznościowe

Opublikowany

Jak zacząć przygodę z crowdfundingiem?

Głośne projekty jak smartwatch Pebble czy konsola gier wideo Ouya, których twórcy zdobyli po kilka milionów dolarów od internautów napędzają ruch portalom crowdfundingowym. Jednak – co przyznają sami przedsiębiorcy – na rynku startupów szukających finansowania społecznościowego jest tak wiele projektów walczących o uwagę internautów, że małym podmiotom trudno jest się przebić. Od czego więc mają zacząć mniejsze podmioty?

Większość platform crowdfundingowych – od Kickstartera po polski Wspieram.to – działa w modelu all-or-nothing, co oznacza że do realizacji dochodzi tylko w przypadku zebrania 100% lub więcej wymaganej kwoty. Jeśli tak się nie stanie, fundusze w całości wracają do wspierających. Tymczasem na Kickstarterze co dziesiąty projekt nie otrzymał nawet jednego dolara! – Niemal każdy startup planujący zdobycie finansowania od społeczności rozważa Kickstarter, bo to najgłośniejszy portal crowdfundingowy. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że z powodu masy projektów trudno zostać tam zauważonym. Dlatego dobrym pomysłem jest skorzystanie z finansowania na rodzimym serwisie crowdfundingowym, a ewentualnie dopiero później z globalnej platformy, jeśli chcemy pozyskać jeszcze większe kwoty. Niektórzy zbierają też fundusze na dwóch lub więcej platformach – wyjaśnia Marcin Galicki, pomysłodawca Wspieram.to, polskiej platformy finansowania społecznościowego. Jako przykład podaje polskich twórców gry The Few, czyli Bitwa o Anglię. Nie udało im się zebrać na Kickstarterze pieniędzy na rozwój gry, za to odnieśli spory sukces na Wspieram.to. Niektórzy decydują się, by za pomocą mniejszej platformy zebrać pieniądze potrzebne na określony etap projektu. Taką strategię przyjął np. międzynarodowy zespół filmowców, który na swój krótkometrażowy film „Psyched” zbiera zarówno na Wspieram.to, jak i na amerykańskim Indiegogo.

Potęga finansowania społecznościowego

Siłą portali crowdfundingowych jest to, że starają się wypełnić lukę pomiędzy inwestorami operującymi dużymi kwotami a prywatnymi osobami dysponującymi wolnym i drobniejszym kapitałem. Duzi inwestorzy są wciąż bardziej skłonni do inwestowania w kolejnego Facebooka lub w twórców modnych aplikacji mobilnych niż w typowy sprzęt. Portale finansowania społecznościowego mogą się jednak już porównywać do nawet największych inwestorów. Z danych firmy badawczej Massolution wynika, że w 2012 r. zrealizowano dzięki crowdfundingowi ponad milion projektów na łączną kwotę 2,7 mld dolarów. Szacunki na 2013 r. są jeszcze bardziej oszałamiające – projekty crowdfundingowe miały zebrać ponad 5,1 mld dolarów. 95 proc. wszystkich udanych projektów przypada na Stany Zjednoczone i Europę. Tylko dzięki portalom crowdfundingowym udaje się zrealizować takie ryzykowne, ale jednocześnie bardzo medialne projekty jak smartwatch Pebble czy polska gra planszowa „Piwne Imperium”.

Na lokalnych platformach łatwiej się wybić z wartościowym projektem, bo relatywnie konkurencja jest mniejsza. – Dzięki lokalnym platformom crowdfundingowym początkujący projekt może też wybadać, czy jego pomysł ma potencjał, czy założony budżet społecznościowy wystarczy na zaplanowany rozwój projektu, itp. Młodzi przedsiębiorcy bogatsi w tę wiedzę mogą lepiej planować kolejne kroki – zauważa Marcin Galicki ze Wspieram.to. Dodatkowo cały proces akceptacji projektu przez rodzime platformy jest także znacznie szybszy, bo wymaga mniej dokumentacji. Przykładowo, aby polskie firmy mogły zaistnieć na amerykańskich platformach muszą spełnić szereg wymagań, takich jak posiadania przedstawiciela, który jest mieszkańcem Stanów Zjednoczonych, ma numer ubezpieczenia społecznego i ważne konto bankowe.

Decydując się na finansowanie społecznościowe trzeba dobrze ocenić swoje możliwości. Wielu przedsiębiorców „przelicza” się z projektem. Przygotowanie dobrze działającego prototypu jakiegoś urządzenia może trwać znacznie dłużej niż początkowo zakładano i wtedy zaczynają się kłopoty z niezadowolonymi „inwestorami”, którzy nie rozumieją, że portal crowdfundingowy to nie sklep. – Crowdfunding wciąg wymaga objaśnień, stąd staramy się jak najczytelniej wyjaśniać, na jakim etapie jest dany projekt i kiedy wspierający go mogą liczyć na pierwsze efekty, by uniknąć przedwczesnej niecierpliwości. Inna sprawa, że startupowe pomysły często mają poślizgi na etapie wdrożeń, stąd tak ważna jest transparentność całego procesu – wyjaśnia Marcin Galicki ze Wspieram.to.

Kopiuj tekst

Udostępnij

Kolejny rekord – fani fantastyki zaskakują świat crowdfundingu

Dla polskich fanów fantastyki słowo „niemożliwe”, nie istnieje. Z miesiąca na miesiąc liczba autorskich projektów, zrealizowanych dzięki finansowaniu społecznościowemu rośnie. Ostatnio miłośnicy gier RPG wskrzesili pismo swojej młodości – „Magia i Miecz”. Projekt zyskał wsparcie 1352 osób, bijąc tym samym rekord ustanowiony wcześniej przez serwis „Polak Potrafi”.